Urzekła mnie pewność siebie zespołu SekcjaRapu, werbalnie wyrażona tylko jednym zdaniem „Ten twój kolega chce nam znaleźć wydawcę, nie nalegam, znajdzie”, ale niematerialnie wydobywająca się z ich muzyki praktycznie cały czas. Nienachalna, niepretensjonalna, taka pewność siebie, która od razu rezonuje zaufaniem odbiorców w to, że to, co się im oferuje, to dobra robota.
Może ludzie z SekcjiRapu mają po prostu osobowość sprzedawcy, ja bez zbytniej zachęty „kupiłam” ich „towar” i nie znajduję w nim nic, co można by reklamować. A z czystym sumieniem podejmę się reklamy ich muzyki (nieodpłatnie, jak zawsze). Można do tego użyć standardowych marketingowych przymiotników, że najlepsza, jedyna w swoim rodzaju, wyjątkowa, komfortowa i bezkonkurencyjna. I nie będzie w tym ani trochę naciągania. Muzyka SekcjiRapu jest jednak warta więcej niż lista promocyjnych frazesów.
Przede wszystkim nie sili się wcale na to, by być opisywaną superlatywnymi przymiotnikami. To, co wychodzi spod palców, rąk i z płuc muzyków z zespołu SekcjaRapu jest tak lekkie, jakby powstało bez żadnego wysiłku twórczego. A przecież to wcale nie jest oczywiste, wcale nie jest banalne, wcale nie jest o przyjemnych rzeczach. Płytę „3” wypełniają oryginalne brzmienia i dobre teksty, w całości składa się z dobrej muzyki. Trochę hip-hopowej, właściwie w dużej mierze takiej, ale mało agresywnej, z blaskiem world music i lekko zapatrzonej w jazz. SekcjaRapu, warto zapamiętać – bardzo ciekawy zespół.