„Designated Driver” RED RED SUN

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Pierwszy raz słuchałam „Designated Driver” w pociągu, słoneczną, zimną wiosną. Tak zobaczyłam tę muzykę. Przyszła do mnie z obrazem, z performatywnym wideoklipem w pakiecie. To pierwsze doznanie zdominowało całe wyobrażenie i nie potrafię już myśleć o niej inaczej niż jak o podróży. Ale, patrząc na okładkę, być może właśnie o to w tej muzyce chodzi. Być może intencja twórcy świetnie zgrała się z okolicznościami odbioru.

Na pewno, jako pasażerka, nie w pełni zidentyfikowałam się z podmiotem tego dzieła. Ale z perspektywy pasażerki dostrzega się w nim szczególne piękno – gdy biernie pozwala się mu siebie nieść. Tak czule chwyta i tak delikatnie unosi, i choć ma się wrażenie, że pędzi (pędzi do tego stopnia, że brakuje tchu), to jednak nie traci się poczucia absolutnego bezpieczeństwa w tej niezwykłej podróży.

W zasadzie mogę prościej opisać pierwsze uczucia, jakie wywołała we mnie ta muzyka – to tak jakby ktoś cię porwał w ramiona i zabrał w bezpieczne miejsce. Z tym że nie jest to muzyka o tym miejscu ani nie o tym uścisku, a o tej drodze, którą pozwalasz się prowadzić temu, który ocala.

Bardzo warto czekać, by usłyszeć całą płytę RED RED SUN. Premiera jesienią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top
¿Dlaczego Nie Gra?
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.