Great September 2025: Pleń

Postaw mi kawę na buycoffee.to

13 września 2025, Łódź, Niebostan

Prelekcja przed koncertem dostarczyła nam wiedzy, że jest to muzyka o rondzie straconego czasu. – Świetnie – pomyślałam – proustowskie klimaty (z zacięciem przeczytałam siedem tomów). Proust chciał stracony czas odzyskać, Pleń raczej od niego uciec.

Koncerty w ramach Great September z racji swojego showcase’owego charakteru są krótkie, nie można w takich warunkach zorganizować daleko zakrojonej ucieczki. Miałam wrażenie, że skończyli przed czasem, a oni zaczęli przepraszać, że grali za długo. Wnioskuję po tym, że nawet pomimo krótkiego dystansu ta ich muzyczna ucieczka jest skuteczna – odrywa od rzeczywistości. Ale Pleń nie zabiera słuchaczy do wymyślonych światów, kosmicznych przestworzy czy psychodelicznych wyobrażeń. Mocno trzyma się ziemi i kontaktu z tym potencjalnym słuchaczem, który dzień w dzień absurdalnie marnuje sobie życie, stojąc w korku na wielkomiejskim rondzie. Czy Pleń swoją muzyką chce go ratować? Ośmieszyć? Współczuć? Myślę, że po trochu chce tego wszystkiego, ale w pierwszej kolejności stawia się na równi z nim.

I tak – dużo jest uczucia w tym ich pozornie surowym, ciężkim brzmieniu. Dużo jest odwagi (takiej, w której pokłada się nadzieję na zmianę idiotycznej sytuacji) i całkiem sporo jest radości z tworzenia i grania ludziom muzyki. Można to sobie dość łatwo wyobrazić – gdy tracisz czas na rondzie, targają tobą przeróżne uczucia: spokój – bo masz wymówkę, że nic nie możesz zrobić; irytacja – że tkwisz w głupich okolicznościach; znudzenie – bo nic się nie dzieje; wściekłość – bo ktoś przejmuje kontrolę nad twoim życiem. I tak na zmianę w różnych konfiguracjach. Wszystkie te emocje w ten sposób Pleń wyraża w swojej muzyce. Bardzo umiejętnie przechodzi od spokoju do furii, od zakotwiczenia w powtarzalnych motywach, po imponujące muzycznie ucieczki nie wiadomo dokąd.

Pojawiają się reguły, to uspokaja, a potem, nagle nieskoordynowane dźwięki, które nie wiadomo czy coś kończą czy zaczynają. Wszystko to jednak dzieje się w harmonii. Pleń obdarza słuchacza brzmieniem, którego intensywność nie zabiera mu przestrzeni na jego indywidualne przeżywanie. Jest się mile zaproszonym do muzyki, która może wydawać się nie łatwa.

Marcel Proust w „W poszukiwaniu straconego czasu” zawarł, w mojej opinii, najgenialniejsze zdanie w historii literatury: żyję tak zdecydowanie poza fizykalnymi warunkami istnienia, że zmysły moje nie trudzą się ich notowaniem. Jeśli je szybko przeczytać, z odpowiednią intonacją, to zabrzmi wręcz podobnie do muzyki zespołu Pleń.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top
¿Dlaczego Nie Gra?
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.