„Conduit” The Spill Canvas

Płyta o bardzo komercyjnym brzmieniu, ale nie wiem czy odniesie komercyjny sukces. Życzę tego, ale zobaczymy. Dziś jest jej premiera. Wykonana jakby z szablonu „dobrze sprzedającej się płyty”, posiada wszystkie te cechy, które są pożądane z marketingowego punktu widzenia: mocny początek („Architecture”), balladę pod koniec („Molecules”), chwytliwe refreny i ładne gitarowe solówki. Ma wszystko co trzeba, do niczego nie można się przyczepić. Jedyna krytyczna uwaga mogłaby być taka, że owszem płyta posiada wszelkie atuty mogące zapewnić jej komercyjny sukces, ale muzycznie jest słaba, nie przekonuje, nie działa entuzjastycznie na odbiorcę. Ale i w ten sposób nie można jej skrytykować, bo mimo wszystko jakoś tam działa i przekonuje.

„Conduit” jest bardzo łatwą płytą do słuchania, przebojową i niezobowiązującą. Być może krojoną na miarę krążka z radiowymi hitami, ale nawet jeśli, to nie ma się wrażenia, że jest to wyrachowana stylistyka. Dostrzega się staranność i wyczuwa fantastyczną energię, jaka płynie z każdej piosenki. Trochę mnie drażnią zbyt łatwe refreny (np. w „Firestorm”), zbyt oczywiste konstrukcje utworów, ale charyzmatyczny wokal tuszuje te banalności. „Conduit” jest ponadto płytą bardzo dobrze zagraną, od początku do końca, nie ma momentów spadku energii, zapchajdziur czy jakichś stylistycznych przerywników, o których nie wiadomo co myśleć. Jest to bardzo zwykła, dobra, rockowa płyta, trochę taka w starym stylu. Szczególnie dobrze słucha się: „Architecture”, „Blueprints” i „Akathisia”.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *