„Na bagna” poto&aby

Od lat piszę tego bloga przestrzegając dwóch zasad: publikuję tylko dobre recenzje (to znaczy piszę tylko o tym, o czym szczerze można napisać dobrze) i nie publikuję informacji prasowych czy innej formy gotowych, nadesłanych tekstów. Tu będzie wyjątek, bo nie wiem jak dobrze napisać o muzyce mówiącej o tragedii i czy wypada to robić, gdy powstała ona nie po to, by zachwycać artyzmem, ale by zwrócić uwagę na nikczemność świata. Sam artysta opisał to najlepiej, oddaję mu głos:

Będący swego rodzaju kolażem teledysk „Na bagna” projektu poto&aby opowiada w skrócie o wywózkach zwanych push-backami, do których dochodzi na granicy polsko-białoruskiej. W klipie pojawiają się także elementy wzięte wprost z książki „Władca Much” Williama Goldinga sugerujące, że strefa objęta stanem wyjątkowym stała się odrębnym terytorium na którym przestały obowiązywać reguły tworzące cywilizację, tak jak stało się to na powieściowej wyspie.

Stąd na ekranie mrok i nieprzenikniony gąszcz lasu, budzący strach zwierz, zagubione dziecko, człowiek w masce dającej poczucie przewagi nad ofiarą oraz sam Władca Much, czyli gnijąca głowa zabitej świni symbolizująca drzemiące w człowieku zło i stopniowy rozpad moralny będący efektem odcięcia od dotychczasowych zachowań i norm społecznych. I tak jak na wyspie zdziczenie grupy małych rozbitków doprowadziło do zbrodni, tak w zakazanej strefie przygranicznej wydane rozkazy doprowadziły do nakręcenia spirali systemowej przemocy, której przykłady zostały już opisane w licznych relacjach prasowych oraz raportach organizacji pozarządowych. Ten dramat nadal trwa. W cieniu horroru rosyjskiej inwazji na Ukrainę bezbronni ludzie są wciąż wypychani przez polskie służby do państwa wspierającego wojenną agresję. Ten utwór jest protestem przeciwko nieludzkiemu traktowaniu osób, które wpadły w pułapkę zastawioną przez dyktaturę Łukaszenki.


Zobacz również:
Teledysk „Zboże już dojrzałe” poto&aby
Płyta „Zboże już dojrzałe” poto&aby
„Przestrzeń” poto&aby
„The sun illuminated his face” poto&aby

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *