„Nowy 2VIM” Lando Maguszka

Nowa epka. Przerażająca i megalomańska. Wystarczy spojrzeć i przeczytać tytuł, a potem zadać sobie pytanie, co Tuwim ma wspólnego z demoniczną karykaturą jakiegoś hinduskiego bóstwa? Jak by nie było, ciekawe pytanie, dlatego ochoczo włącza się tę płytę w poszukiwaniu odpowiedzi. W oczekiwaniach stawia się na sarkazm albo satanizm, więc już samo nastawienie jest w odbiorze tej płyty czymś szczególnym. Dokładnie kilka dni temu mój kolega z pracy, opowiadając o francusko-niemieckich konfliktach zbrojnych, użył słów „gdyby to nie było straszne, to byłoby śmieszne” i te słowa, moim zdaniem mogłyby posłużyć za kwintesencję recenzji płyty „Nowy 2VIM”.

Jest to wydawnictwo „straszne” w tym sensie, że bardzo pesymistyczne w treści, przynajmniej pierwsze wrażenie jest właśnie takie. Ten hinduski obrazek z okładki, pozbawiony typowych, pstrokatych kolorów i przesłania miłości, szczęścia, harmonii doskonale tłumaczy o czym ta płyta jest. I ciężko się jej słucha, szczególnie teraz, w tych ciężkich czasach. Ale w twórczości nie chodzi przecież tylko o to, żeby była przyjemna, a wysiłek wręcz czasami dodaje jej wartości. Więc jeśli stać Was na to, by podjąć trud w tych ciężkich czasach, to posłuchajcie „Nowego 2VIMa”. Warto, bo odkryjecie, że ta płyta nie jest do końca taką, jaką się wydaje.

Krytyka kondycji świata to jedna rzecz, ale w zasadzie, to wydaje mi się, że ta epka jest bardziej o tym, co nas ocali. Czego w gruncie rzeczy nie straciliśmy, tylko z czego zrezygnowaliśmy, nie wiadomo w sumie po co. Powrót w stronę duchowości, wyobraźni, intuicji sprawi, że piękne barwy, jak z indyjskiej ilustracji, wypełnią nasze życie. Bez tego całego duchowego wnętrza tworzymy tylko karykatury siebie i świata, puste, głupie i przerażające. Rozbrzmiewa z tej płyty szczera obawa o kondycję człowieczeństwa, wpisana w ciekawe rozwiązania muzyczne i aranżacyjne – różnorodne, co też dobrze obrazuje kiepskość tej kondycji na wielu płaszczyznach.

Dlaczego kopiemy sobie płytkie groby? – To jest moim zdaniem najważniejsze pytanie, z jakim zostawia nas ta płyta. Zostawia z refleksją, jak wysokiej klasy sztuka. I to trzeba docenić. Niedosyt pozostaje jednak w warstwie tekstowej, bo jak na Tuwima, to brakuje mi tu lekkości operowania słowem, ale cóż… deficyt lekkości jest znakiem ciężkich czasów.


Zobacz również:
„Nie ma mnie tam” Lando Maguszka
„Opowiedz” Grande


 

1 thought on “„Nowy 2VIM” Lando Maguszka”

  1. -Ja o ilustracji. : mi „to” tak wygląda. Że współczesny konsument Internetowej Strefy Świata, nie toleruje niedostatku, a swe kompetencje porównuje z Oświeconymi.
    Dawniejsi skrybi, rzemieślnicy, dysponowali kompetencjami, a byli pokorni wobec Głoszących Wiedzę. Tamte czasy nie żyły z „przypadłością” „ekspertoza”.
    Kompetencja jak utrzymać się w „strumieniu dostatku”, to nie Ryzy Etyczne Dawnych Ascetów. Bo Oni nie cytowali Prawd. A współcześnie sugeruje się, że jeżeli nie wszystko, to prawie wszystko wiadomo… Uczy się nas jako tłum, byśmy byli praktyczni ( w użyciu i utrzymaniu ).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *