„Smutek” Ander

Zatem i jest – „Smutek” Andera. Płyta długa, przejmująca, aczkolwiek nie aż tak bardzo smutna, jak zapowiada tytuł. Dlatego, że smutek to taki kojący stan równowagi po katastrofie, gdy już nic więcej złego się nie wydarzy, tylko trzeba wytrwać w tym, jak jest, a na „Smutku” Andera usłyszeć można całkiem dużo tych dziejących się dopiero tragedii. Już sam jego początek to „Plaga szczurów”, a potem atakują jeszcze pszczoły, pchły, drzazgi, majaki i budynki wielkich miast. Nie ma równowagi, nie ma ukojenia, wszystko co złe może jeszcze powrócić. W większości utworów na „Smutku” melancholijne, monotonne brzmienia przełamywane są jazgotliwymi wtrąceniami, które burzą harmonię i wprowadzają niepokój. Nie jest to stan końca, ale czegoś, co jeszcze może się wydarzyć. W sumie to dobrze, bo opowiadanie o stanie końca aż w szesnastu utworach mogłoby być dosyć nużące, a tak – absorbują te nadciągające wciąż katastrofy.

Cały „Smutek” zawiera szesnaście kompozycji, wśród których są trzy około minutowe utwory „Pulsar I”, „Pulsar II” i „Pulsar III”, dzielące całą płytę jakby na trzy części, wychodzi z tego taki smutek w trzech aktach, ale nie tworzą one jednej opowieści. „Plaga szczurów” wprowadza klimat średniowieczny, a potem od razu jest wycieczka w kosmos („Mleko księżycowe”) i tak pomiędzy mrokiem zapadłych dziur a bezkresnym smutkiem wszechświata balansuje się do końca. To ogromna przestrzeń, więc nie dziwi mnie, że na „Smutku” Ander nie pokazuje ciągłości tylko jej fragmenty, tak jakby chciał powiedzieć, że smutek jest tu, tu, tu i tam – wszędzie, od drobnego robactwa po wszechświat. Cóż, jak sam tytuł sugeruje nie jest to wesoła płyta, ani łatwa w odbiorze, ale Ander tak mistrzowsko komponuje dźwięki, że w wielu miejscach zachwyca. Zapada w pamięć szczególnie „Utoniesz w roju pszczół”, jazgot w „Granicach”, te kosmiczne przestrzenie w „Mleku księżycowym” i „Początku wszechświata”, „Plaga szczurów” z przejmującym śpiewem Antoniny Nowackiej i „Jestem wyblakły jak ty” – jak dla mnie najsmutniejszy utwór na płycie i chyba najpiękniejszy.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *