2 sierpnia 2025, Katowice, OFF’N JAZZ CLUB mBank
Trzeba im wierzyć na słowo, gdy mówią, że grają muzykę inspirowaną ludzkimi niedoskonałościami. Niedoskonałościami? W ten sposób? I co więcej, te niedoskonałości w muzyce wyrażają kolorami. Mają na przykład taki nowy numer o bocznym kolorze antylopy. Proszę sobie wyobrazić jak to brzmi. Całe szczęście, że poszłam na ich koncert na OFF Festiwalu i mój umysł nie musi się zmagać z takimi wyzwaniami. Wiem już jak się wygrywa przeróżne barwy, jak i też to, że muzycy zespołu Daltonists nie widzą w tym żadnych ograniczeń.
Wiedziałam na jaki koncert idę, bo słuchałam ich płyty wcześniej, wiedziałam też, że „ekipa od jazzu” może zagrać wszystko inaczej niż się tego oczekuje, jednak zaskoczył mnie ten występ. Kompletnym złamaniem konwencji. Scena OFF’N JAZZ CLUB mBank ma taki klimat kontemplacyjny, dla rozsmakowanych w jazzie melomanów, kawiarniany, do rozmów przy stolikach. A Daltonists urządzili tam coś w stylu „disco night”. Nie potrzebne były stroboskopowe światła, neony i dyskotekowe kule, bo te kolory przecież emitowała ich muzyka. Zatem przy zupełnie skromnych środkach rozkręcili niesamowitą imprezę.
W ich wykonaniu ujrzałam materialny wymiar muzyki, to znaczy – jej materię, która jest plastyczna i giętka jak plastelina. Dosłownie nagle można ją przemienić w co tylko się chce, nie niszcząc materii, więc zawsze pozostaje opcja powrotu do punktu wyjścia, gdy już wypróbuje się wszystkie pomysły na nowe formy. A potem można zacząć od początku, i tak w nieskończoność, lepić dźwiękiem co się chce, bez ograniczeń i bez zastygania w sztywnych figuracjach. A myślałam, że tylko Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach „pokazuje drogę bez prawa jazdy”.
Szkoda mi, że to był jedyny koncert w OFF’N JAZZ CLUB mBank w jakim uczestniczyłam, a chciałam zobaczyć co najmniej trzy. Jazz na OFF Festivalu to świetny pomysł, tylko trochę przegrywa z konkurencją. Przynajmniej pod mój gust, program festiwalowy nie jest dobrze rozpisany. Apeluję jednak, by ten jazzowy klub otwierać co roku.
