1 sierpnia 2025, Katowice, Scena Perlage
To był ich pierwszy koncert w Polsce. A to jest moja pierwsza relacja z koncertu hip-hopowego. Ze złamanym sercem brałam w nim udział, bo szczerze chciałam zobaczyć Ninja Episkopat. Zastanawiałam się też jaki jest sens słuchać rapu po irlandzku – bo co ja niby z tego zrozumiem? Nawet po angielsku taka intensywność słów jest wyzwaniem. A po co słuchać rapu, którego tekst jest zagadką? Trudno oczekiwać, żeby muzyka w tym przypadku przemówiła.
Chciałam zobaczyć Kneecap chyba bardziej z racji „akcji społecznej”, jaki charakter miał przybrać ich koncert, niż dla wrażeń artystycznych. Miał być to gest poparcia dla sprzeciwu wobec ludobójstwa w Stefie Gazy, wydało mi się to ważniejsze niż jazzowy koncert, który może jeszcze kiedyś się wydarzy, być może w warunkach korzystniejszych niż festiwalowe. Zatem doświadczyłam pierwszego w życiu w pełni hip-hopowego koncertu i oceniam go, jako swego rodzaju performance, co w moim odczuciu było jego największą wartością.
Kneecap z wielką odwagą i przekonaniem konstruują manifesty, nadając im świetną oprawę i prosty, chwytliwy dla mas przekaz. Nie rozumiejąc w większości tego, co śpiewają, słysząc jeden w kółko ten sam bit – pod względem muzycznym nie mam na temat tego koncertu nic do powiedzenia, ale performance był to wart pamięci. To jest też ta przestrzeń, którą daje formuła festiwalu (duży szacunek należy się OFF Festivalowi, że z niej korzysta) – by pokazać muzykę, której mocą jest nie tylko nieskazitelne brzmienie, energia improwizacji czy ładne piosenki, ale też wypowiedź, która rości sobie pretensję do zmiany kondycji świata. Niech tę wypowiedź Kneecap szerzą z rozmachem.
