„Oh Lord” otwiera „The Holy Spirit of Nothing” nutą zblazowania i takiej nonszalanckiej pewności siebie, jakby Mellaux chcieli przywitać się z nieznajomym słuchaczem bezczelnym: „no tak, nic odkrywczego, ale i […]
blog muzyczny – relacje z koncertów – recenzje płyt – felietony
„Oh Lord” otwiera „The Holy Spirit of Nothing” nutą zblazowania i takiej nonszalanckiej pewności siebie, jakby Mellaux chcieli przywitać się z nieznajomym słuchaczem bezczelnym: „no tak, nic odkrywczego, ale i […]