Można klecić w głowie bardzo długie monologi pretensji, i wściekać się na wszystkich, tak zgodnie z rozsądkiem, kiedy jest o co. Ale finalnie nie ma się siły na żaden rodzaj podniesionego głosu, bo jest po prostu tak dogłębnie, tak przeszywająco, tak druzgocąco smutno.
Tak to śpiewa Ola Geppert w piosence „To nie ja” i bardzo prawdziwie oddaje taki nastrój. Jakby w oddaleniu od tego co boli najbardziej, głosem, który nie przebija się przed muzykę śpiewa tak, że ma się ochotę przysiąść i posłuchać, za zasłoną tworzącą intymność w prowizorycznych warunkach. Wciąż narażona na agresję ze strony świata otwiera się w tak delikatnej formie, że przede wszystkim „To nie ja” wzrusza. Ale też pięknie brzmi, bardzo wciągająco nabiera tempa, gęstnieje od dźwięków, rozwija motywy. Rośnie. W tym smutku.
