Może to być o metafizyczności przenoszenia, przemieszczania się w sposób niewytłumaczalny. Epka „Zawiłości” rozpoczyna się i kończy muzyką w drodze. Liczę latarnie jadąc nocnym autobusem – „Cztery przystanki” doskonale wprowadzają nas w ten klimat, a wykładają go wylewnie „Basy”:
Cenię sobie czas, kiedy jestem w drodze
Muza na słuchawkach i wspominam sobie
Hej, no widzę, słyszę nawet czuję zapachy
Dosłownie przenoszę się w tamte światy,
Bo to tak działa, że muza w czasie przenosi,
Sentymentalna podróż, światełko w ciemności
Metafizyczne przemieszczanie to jest temat, który rodzi skojarzenia z budką telefoniczną Doktora Who, większą w środku niż na zewnątrz. Jej obraz i funkcjonalność bardzo mi pasują do muzyki duetu Hanka Łubieńska & Przyborowski zebranej na płycie „Zawiłości”. W istocie jest to produkcja większa w środku niż na zewnątrz i dająca możliwości „przenoszenia się w tamte światy”.
Doprawdy trudno w to uwierzyć, że te pięć utworów trwa w sumie około trzynastu minut, bo słyszy się przez ten czas tak wiele muzyki, tak wiele rozbudowanych brzmień, ciekawych fraz i tekstów, że wydaje się niemożliwe upchać to wszytko w niecałym kwadransie. A co więcej – wcale nie upchać (losowo i byle jak), ale skomponować tak perfekcyjnie choć bez sztampowych reguł. „Zawiłości” mogą zwodzić tytułem, może proces produkcji wyglądał bardziej w ten sposób (można przypuszczać, że był pracochłonny), jednak finalnie brzmienie płyty nie ma nic wspólnego z niczym, co jest skomplikowane. Jest jak misternie skonstruowana maszyneria, którą uruchamia się jednym przyciskiem i od razu odlatuje.
Można korzystać z literackich frazesów o spotkaniach różnych muzycznych światów, ta płyta rzeczywiście dokądś przenosi, ale nie jest przesadnie awangardowa czy kosmicznie dziwna. W dużym skrócie, to co się zapamiętuje, to połączenie rapu z saksofonem – brzmi ożywczo i świetnie, powiedziałabym, że ostentacyjnie, bo bardzo zwraca na siebie uwagę to brzmienie, a chwytliwe teksty zatrzymują je w pamięci. Jednak „Zawiłości” najbardziej zachwycają nie pomysłem, a jakością wykonania. Tym sposobem zamieszczenia ogromu możliwości w tak minimalistycznej formie.
