„cały czas” samolud

Ta płyta w portalu Bandcamp otagowana jest słowami: „classical”, „church punk”, „garage techno”, „surf u.f.o”, „Bielsko Biala” i to jest właśnie sedno sprawy – trudno jest ją zrozumieć, trudno jest (chyba) wymyślić coś takiego. Właśnie ze względu na kreatywność i oryginalność postanowiłam dać jej szanse. Bo rozpoczyna się, jak na mój gust, bardzo źle. Robienie z muzyki teatru, to jest coś, czego nie znoszę, a płyta „Cały czas” utworem „Zaczyna” zaczyna się właśnie w ten sposób. Ale utworów jest 10, wyłączenie jej po pierwszym uznałam za uleganie uprzedzeniom. No i dalej jest znacznie lepiej.

Przede wszystkim, jest to płyta bardzo dobrze zmiksowana, te wszystkie nieoczywiste połączenia różnych dźwięków, stylów, gatunków muzycznych brzmią razem naprawdę świetnie. Fantastyczna rytmika, basowa głębia, niezłe teksty są największymi atutami tego wydawnictwa. Podoba mi się też jego nieoczywistość, bo pierwsze wrażenie, połączone ze świadomością tagu „garage techno”, skłania ku przekonaniu, że jest to elektroniczna, didżejska płyta. Ale potem słyszy się prawdziwe gitary, prawdziwą perkusję i można zagubić się w tym, niczym w muzycznym świecie iluzji, w którym trudno odróżnić człowieka od komputera. Jest to w sumie miłe uczucie, tak gubić się w zaskoczeniach i odnajdywać wśród dźwięków, które są znajome i przyjazne. Dlatego warto posłuchać tej płyty.

1 thought on “„cały czas” samolud”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *