“Age of Aquarius” Villagers of Ioannina City

Od czasu do czasu takie płyty przypominają mi jak trudno pisze się o dobrej muzyce. Doskonałość zasługuje na bardziej wyrafinowany opis niż nagromadzenie superlatywnych epitetów, a w takich kategoriach właśnie odbieram nową płytę Villagers of Ioannina City “Age of Aquarius” . Właściwie każdy utwór na niej zawarty zasługuje na obszerną, wnikliwą analizę, o każdym z nich można by napisać kilkustronicowe eseje. Ale nie róbmy tego, mędrkowanie i analizowanie każdego szczegółu zabija artystyczne i emocjonalne doznania, a te są potęgą tej płyty.

Nie potrafię do końca wytłumaczyć dlaczego brzmi tak świeżo i niepowtarzalnie, skoro w zasadzie nawiązuje do najlepszych tradycji muzyki gitarowej lat 70., już nawet samym „hipisowskim” tytułem. Może w tym, że jest misterna, mistyczna, mroczna i astralna. Skomponowana z wielkim rozmachem, ale w pewien sposób bardzo intymna, rodząca emocje, o których nie do końca można opowiedzieć, a które posiadają taką moc, że nie sposób ich ukryć.

Niektórzy takie płyty nazywają rock-operami czy rockowymi spektaklami, ponieważ tu nie ma piosenek. Są utwory, które przenikają się w treści i formie tworząc jedną spójną i konsekwentną opowieść z wszystkimi, wymaganymi od dobrej fabuły, punktami narracyjnymi. Tego rodzaju epickość bywa dla słuchaczy wymagająca, Villagers of Ioannina City udało się jednak wypełnić ją lekkością brzmienia nasyconego przestrzenią, wyważonymi melodiami i śpiewem w manierze orędzia wolności. Dlatego, chociaż płyta jest długa, upływa bardzo szybko i rozkochuje w sobie bardzo łatwo. Ja po trzech minutach wiedziałam, że muszę ją mieć.


Zobacz również:

Nowa epka Villagers of Ioannina City
Villagers of Ioannina City „riza” – o greckim rocku
Wstęp do greckiego rocka

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *