„In Film Sound” Shannon Wright

Ona jest taka delikatna, taka wrażliwa, romantyczna i piękna, ale nikt w to nie uwierzy włączając tą płytę. Ani podczas pierwszej („Noise Parade”), ani drugiej („The Caustic Light”), ani nawet trzeciej piosenki („Tax The Patients”), może dopiero przy piątej („Bleed”). A tymczasem „In Film Sound” rzeczywiście jest taka od początku – Shannon Wright reprezentuje taki rodzaj krzyku, który jest kruchy jak najszczersza prawda. Dlatego bardzo lubię tą płytę. Jest ona dla mnie osobliwym zestawem walczyków, ballad i kołysanek wywrzeszczanych w okolicznościach trudnego przecież życia. Jak zabazgrana ściana na okładce – chaotyczna, brzydka, ale krzycząca emocjami i treścią skierowaną do świata, który z reguły ma to wszystko gdzieś – tak piosenki Shannon Wright – brzydkie (w klasycznym rozumieniu estetyki muzycznej), chaotyczne i nieoczekujące zrozumienia od ich adresata – stają się czymś szczególnie pięknym w kontekście tego, jak bardzo są smutne, dzielne i szczere.

Nie chcę pisać klasycznej recenzji tej płyty, chcę przy jej pomocy wspomnieć o wrzasku, który nie jest aktem agresji, który może być ekspresją nieuzasadnionego bólu, samotności lub wielkiego szczęścia, albo wolności, albo wszystkim tym jednocześnie. Czymś niesamowicie pięknym.


Zobacz również:
„Division” Shannon Wright
„Providence” Shannon Wright

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *